<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Noworodki na sprzeda> 
<author_1=> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=04> 
<date=1953-04-12> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Dorota London przewraca si z boku na bok na wskim ku szpitala w Toronto. Co robi? Co robi dalej?...
za trzy dni Dorota, jeszcze saba i chwiejca si znajdzie si z synkiem na ulicy, bez pracy i dachu nad gow.
 Pani London, jacy pastwo do pani  wesoo woa posugaczka otwierajc drzwi do sali.
Dorota ze zdziwieniem i nie ufnoci przyglda si nieznajomej damie w futrze i jegomociowi z wielkim sygnetem na palcu.
 Pani London, ogldalimy pani dzidziusia, kiedy by w sali niemowlt  umiecha si sodko jegomo.
 Pani Shinder  tu jegomo wskazuje na dam  bardzo si chopczyk podoba. Czy da pani rad sama go wychowa?
Nieufno Doroty niknie. Czemu to ci pastwo interesuj si ni? A moe to jaki cud? Moe w tych krytycznych dniach przyszli, eby zaproponowa jej mieszkanie i prace? Czy moe pani Shinder chce j zatrudni jako suc u siebie? Z dzieckiem?
 Pani Shinder chce pani zaproponowa, e wemie od pani chopczyka. Pozbdzie si pani kopotu, pani Shinder jeszcze pani wynagrodzi. Bo rozumie pani chyba, e pracy z dzieckiem nigdzie pani nie dostanie.
Dorota przycisna dziecko do siebie:
 Za nic w wiecie!
 Niech si pani nie upiera, pani London. Pani Shinder jest bardzo bogata i na pewno lepiej wychowa
dziecko ni pani. Zmarnuje pani dziecko, wie pani przecie o tym.
I jegomo, porednik w sprawach kupowania niemowlt rozwin przed Dorot nadzwyczajne perspektywy dla jej malekiego w domu Shinderw. A Dorota widziaa siebie ebrzc, z dzieckiem na rku, zmarznitym, chorym i zagodzonym.
Po kilku godzinach pani Shinder wesoa i oywiona zstpowaa z dzieckiem na rku ze schodw szpitala.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 